|

„Żongler” (The Quibbler) i jego rola

W uniwersum Harry’ego Pottera „Żonglera” redaguje Ksenofilius Lovegood, a większość czarodziejów traktuje gazetę jak brukowiec najgorszego sortu – pełen teorii spiskowych, dziwacznych doniesień i fantazji samego wydawcy.

Żongler był więc gazetą, której nie dało się traktować poważnie. I jednocześnie miejscem, w którym od czasu do czasu pojawiały się istotne informacje.

Problem polegał na tym, że czytelnik nie miał prostego sposobu odróżnienia kompletnych bzdur od informacji, które – choć na pierwszy rzut oka brzmiały równie niedorzecznie – akurat tym razem okazywały się prawdziwe.

Kiedy „Prorok Codzienny” zostaje podporządkowany Ministerstwu Magii i zaczyna powielać oficjalną propagandę (np. zaprzecza powrotowi Voldemorta), „Żongler” robi coś, czego nie robią media głównego nurtu – publikuje wywiad Harry’ego Pottera o wydarzeniach na cmentarzu.

Dzięki temu prawda dociera do tysięcy ludzi, mimo że wcześniej gazeta była wyśmiewana. Lubiłam ten motyw, bo to też ciekawa lekcja o krytycznym myśleniu.

Nie chodzi o zasadę, że „wszyscy kłamią” jeśli są w głównym nurcie, ani o to, że „prawda jest zawsze na marginesie”. Raczej o to, że „Żonglera” nie ograniczało niemal nic poza wyobraźnią jego wydawcy.

Nie był uwikłany w zależności od Ministerstwa Magii, ani w zależności rodzinne, nie musiał dbać o „oficjalny przekaz” ani o relacje z ośrodkami władzy. Paradoksalnie właśnie ta niezależność sprawiła, że w kluczowym momencie mógł opublikować coś, czego inni nie chcieli lub nie mogli opublikować.

***

Chciejcie być tymi, którzy pielęgnują zdolność przyzwalania na wszystko. Umysł wolny to potrafi. Umysł uwięziony – nie. Albowiem umysł uwięziony znajduje się w stanie uwięzienia, ponieważ upiera się, aby to, co on postrzega, samo w sobie się zmieniło, lecz by postrzegający nie musiał się zmieniać.

I to jest sama istota uwięzienia. Ten, kto pielęgnuje zdolność przyzwalania, pielęgnuje tak naprawdę sam akt przebaczenia. Uwalnia świat od swojego upierania się, że jego postrzeganie jest poprawne.

Uwalnia siebie samego od potrzeby trzymania się swoich własnych postrzeżeń. Dlatego też na wszystko przyzwalajcie. Wszystkiemu ufajcie. I w ten sposób obejmujcie i przekraczajcie wszystko.

Przyzwalanie podąża w ślad za pragnieniem. Albowiem kiedy pragniesz Królestwa nade wszystko, nie masz innego wyboru, jak tylko odkryć, że musisz pozwolić światu być takim, jakim jest. Albowiem nie wiecie, jaki jest świat – znacie tylko swoje jego postrzeganie.

Lecz Pocieszyciel uzdrowi wasze postrzeżenia. A wymagana jest tylko wasza niewielka chęć, aby pozwolić na przemianę swych postrzeżeń. I gdy zostają one zmienione, świat w magiczny sposób staje się innym miejscem. Staje się przejrzysty i nieszkodliwy. Staje się praktycznie bez wartości, za wyjątkiem tej, którą będzie nadawał mu Pocieszyciel, dopóki świat jeszcze trwa.

Droga Przemiany, Lekcja 9
Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Droga Mistrzostwa rzeczywiście zawiera nauczanie, którego świat w pewnym sensie nie zna – i którego nie zna także wielu nauczycieli duchowych. Nie dlatego, że nikt wcześniej nie mówił o przebaczeniu, wolności, zaufaniu czy przyzwalaniu.

Te słowa są przecież obecne w niemal każdej tradycji duchowej. Rzadko jednak doprowadza się je do tak radykalnych konsekwencji.

Przyzwalanie nie oznacza tutaj biernego znoszenia wszystkiego ani rezygnacji z działania. Oznacza gotowość, by przestać żądać, aby świat zmienił się po to, byśmy nie musieli zmieniać własnego sposobu postrzegania.

To właśnie ten ruch wydaje się szczególnie trudny, ponieważ odbiera ego jego ulubioną pozycję: przekonanie, że problem znajduje się wyłącznie na zewnątrz, a nasze widzenie sytuacji jest już ostateczne i prawdziwe.

W tym sensie przebaczenie nie polega jedynie na odpuszczeniu komuś winy. Jest zgodą na zakwestionowanie własnej percepcji – również tej dotyczącej samego siebie. Człowiek nie ma już tylko przebaczyć światu, że nie jest taki, jakiego oczekiwał.

Ma przestać trzymać się obrazu siebie. Być może właśnie dlatego to nauczanie pozostaje tak mało znane. Łatwo mówić o wolności, trudniej pozwolić, by została zakwestionowana cała konstrukcja, za pomocą której dotąd określaliśmy siebie, innych ludzi i rzeczywistość.

Podobne wpisy