|

Co jest potrzebne jak nigdy dotąd?

Inteligentni ludzie nie rozumieją już, do czego nadaje się prawda symboliczna, a przedstawiciele religii nie zadbali o stworzenie apologetyki odpowiadającej duchowi czasów.

Carl Gustav Jung, Symbole Przemiany, Symbole matki i odrodzenia, s. 294

Przełożenie libido z tego, co tylko racjonalne i tylko realistyczne, jest dziś tak potrzebne, jak nigdy dotąd, i to nie dlatego że racjonalność i realizm wzięły górę (nic podobnego się nie stało), ale dlatego że religie – strażnicy i gwaranci prawd symbolicznych – w obliczu nauki straciły swą skuteczność.

Uporczywe obstawanie przy zwykłym konkretyzmie jakiegoś dogmatu czy systemu etycznego li tylko ze względu na nie same czy wręcz zwykłe uczłowieczenie postaci Chrystusa, któremu ten i ów próbuje dopisać kiepską biografię, nie przemawia do współczesnego człowieka.

Powoływanie się wyłącznie na wiarę to rozpaczliwe petitio principii, bo przecież to właśnie namacalne nieprawdopodobieństwo prawdy symbolicznej nie pozwala w nią uwierzyć.

Wydaje mi się, że teologowie zamiast wygodnie obstawać przy postulacie wiary powinni pomyśleć raczej o tym, w jaki sposób uczynić wiarę możliwą.

Carl Gustav Jung

Symbol nie działa dlatego, że ktoś go poprawnie objaśnił, lecz dlatego, że porusza libido, czyli energię psychiczną. Jeżeli religia zostaje sprowadzona do dogmatu, nakazu moralnego albo historycznego sporu o to, „jaki naprawdę był Jezus”, traci zdolność przemiany.

Zostaje informacja ale bez żadnej mocy.

Dlatego List 6 bardziej przypomina materiał dla artystów niż dla teologów. Teolog może wyjaśnić jego treść, ale artysta może nadać jej ciało, rytm, napięcie i głos. Może sprawić, że człowiek najpierw coś poczuje, zanim zdąży to odrzucić jako metafizykę, religijny język albo kolejną teorię.

My przecież nie myślimy kiedy słuchamy muzyki.

Taco Hemingway, Artur Rojek, Dawid Podsiadło, Paweł Domagała, Bisz, Miuosh, Mela Koteluk, Kwiat Jabłoni i inni twórcy docierają do miejsc, do których argument filozoficzny czy racjonalny często nie ma dostępu: do wstydu, samotności, głodu, lęku, pragnienia, potrzeby przewodnictwa, wolności itd.

Nie musieliby nawet mówić językiem religijnym. Może właśnie nie powinni.

Mogliby przełożyć treść Listu na doświadczenie współczesnego człowieka – tak, żeby Chrystus przestał być postacią, której ktoś dopisuje „kiepską biografię”, a stał się żywym wzorcem przemiany świadomości, mocy, seksualności itd.

Najważniejsze jest chyba to, że prawdy symbolicznej nie da się uratować przez uporczywe domaganie się wiary w nią. Trzeba przywrócić jej zdolność poruszania duszy. A dziś często większą zdolność mają do tego muzycy, pisarze i filmowcy niż instytucje religijne.

I nie jest to prośba o poparcie określonej idei. Ten przekaz nie domaga się posłuszeństwa tylko prawdy.

To uzupełnienie do wpisu Jak trafiłam na Plan Pojednania, poniżej znajdują się cytaty Carla Junga z książki: Archetypy i symbole. Pisma wybrane.

W każdym z tych obrazów zawarty jest fragment ludzkiej psychologii i ludzkiego losu, fragment cierpienia i rozkoszy, które nieskończoną ilość razy przeżywali nasi przodkowie i które zasadniczo miały zawsze ten sam przebieg.

Jest to jakby koryto strumienia głęboko ukryte w duszy, gdzie życie, przedtem niepewnie ogarniające rozległą, ale płytką powierzchnię, nagle zmienia się w potężną rzekę, bo pojawił się ów splot okoliczności, który od dawien dawna przyczyniał się do powstania praobrazu.

Chwila, w której pojawia się sytuacja mitologiczna, zawsze charakteryzuje się szczególną intensywnością emocjonalną – wydaje się nam wtedy, że poruszono w nas struny, które nigdy w nas nie rozbrzmiewały, lub że nagle rozpętały się moce, których istnienia nie przeczuwaliśmy.

C.G. Jung, Archetypy i symbole. Pisma wybrane, s. 376

(…) albo doznajemy uczucia szczególnego wyzwolenia, jakbyśmy unosili się w powietrzu, albo czujemy się porwani przez jakąś potężną siłę. W takich chwilach nie jesteśmy już poszczególnymi istotami, lecz gatunkiem – słyszymy głos całej ludzkości.

Taka jest tajemnica oddziaływania sztuki.

Proces twórczy, o ile w ogóle możemy go badać, polega na nieświadomym ożywieniu archetypu, na rozwinięciu i wykształceniu go w pełne dzieło.

C.G. Jung, Archetypy i symbole. Pisma wybrane, s. 377

Nadanie kształtu praobrazowi oznacza w pewnym sensie „przełożenie” go na język współczesności, dzięki czemu niejako każdy może uzyskać dostęp do najgłębszych źródeł życia, które w przeciwnym razie pozostałyby przed nim zakryte.

Na tym polega społeczne znaczenie sztuki: nieustannie wychowuje ona ducha epoki, albowiem wprowadza do niej te postaci, których jej najbardziej brakuje.

Niezadowolenie każe artyście wycofać się ze współczesności, a tęsknota prowadzi go ku owemu praobrazowi w głębi nieświadomości, który najskuteczniej ma zrekompensować braki i jednostronność ducha epoki.

Jego tęsknota chwyta ten obraz, a wynosząc go z najgłębszej nieświadomości i przybliżając świadomości, zmienia również jego postać, tak aby człowiek współczesny, odpowiednio do swojej zdolności pojmowania, mógł go sobie przyswoić.

C.G. Jung, Archetypy i symbole. Pisma wybrane, s. 377

Cena;

dotychczas nieświadomy rejon psychiki ulega aktywizacji, wskutek tego ożywienia rozwija się i obejmując pokrewne skojarzenia, coraz bardziej rozrasta.

Potrzebna do tego energia zostaje naturalnie odebrana świadomości, chyba że ta – sama zdecyduje się utożsamić z kompleksem. Jeśli do tego nie dojdzie, to pojawia się to, co Janet określił terminem abaissement du niveau mental.

Intensywność świadomych zainteresowań i czynności stopniowo zanika, wskutek czego pojawia się albo apatyczny bezruch – stan tak bardzo częsty u artystów – albo regresywny rozwój funkcji świadomych, tj. zejście ich na wczesne stopnie, infantylne i archaiczne, a więc coś w rodzaju degeneracji.

Parties inférieures des fonctions wysuwają się na pierwszy plan – popędy przed moralność, naiwna infantylność przed dorosłość, niedostosowanie przed dostosowanie. Również to znamy z życia wielu artystów. W ten sposób energia, wyłączona od udziału w świadomym kierowaniu osobowością, karmi kompleks autonomiczny.

Co jednak składa się na autonomiczny kompleks twórczy? Tego zrazu w ogóle nie możemy wiedzieć, dopóki ukończone przez artystę dzieło nie umożliwi nam wglądu w swe podstawy.

C.G. Jung, Archetypy i symbole. Pisma wybrane, s. 375

Podobne wpisy