Po drugiej stronie teorii i bez nowej hierarchii przebudzonych
#PlanPojednaniaChallenge
Warto zaznaczyć, że opisuję przede wszystkim te warstwy Listu 6, które są stosunkowo łatwe do zastosowania. Są osoby, które skorzystały z nich i uniknęły wizyty u psychiatry.
Również dlatego, że czasem daję ludziom wyraźne przyzwolenie. „Tak możesz”. Inne poziomy tego doświadczenia są zapewne (albo być może) bardziej wymagające.
Nie wiem.
Sama wolałabym czytać o wielkim biznesie od kogoś, kto rzeczywiście obraca milionami, niż od kogoś, kto jedynie wykłada o nim za pensję wykładowcy akademickiego.
Podobnie tutaj, najbardziej wiarygodny byłby ktoś, kto wszedł w List 6 znacznie głębiej w doświadczeniu i potrafi pokazać jego konsekwencje własnym życiem.
List jest jednak wciąż tak mało znany, że na razie pozostaje pracować z tym, co jest dostępne.
Osobiście mogę godzinami budować modele opisujące doświadczenie. Mogę też czytać badania, analizować wyniki i porównywać teorie. To wszystko jest potrzebne, ale model nigdy nie jest samym doświadczeniem, a wynik badania nie jest jeszcze doświadczeniem tego, co zostało w nim opisane.
Czym innym jest przeczytać o określonym stanie psychicznym, a czym innym choćby częściowo go przeżyć.
Można znać literaturę dotyczącą schizofrenii, rozumieć kryteria diagnostyczne i mechanizmy psychologiczne, a jednak nadal nie wiedzieć, czym jest doświadczenie rozpadu dotychczasowej spójności świata, rozszczelnienia granic własnego umysłu czy utraty zaufania do własnej percepcji.
Te dwa rodzaje wiedzy nie tyle się różnią, ile niemal należą do odmiennych porządków.
Jest jasne, że indywidualne doświadczenie nie musi automatycznie prowadzić do trafnej interpretacji. I z reguły nie prowadzi.
Sam fakt, że ktoś czegoś doznał, nie czyni go od razu ekspertem. Ale intelektualne opanowanie pojęć nie zawsze oznacza rzeczywiste rozumienie danego zagadnienia.
Można przecież bardzo sprawnie opisywać mapę, nigdy nie znalazłszy się w terenie.
I właśnie dlatego List 6 wydaje mi się tak rewolucyjny. Podobnie jak Kurs Cudów. Nie mówi: „poznaj teorię projekcji, wyparcia czy zaprzeczenia”. Mówi raczej: „chcesz zobaczyć, czym one naprawdę są? Zapraszam do doświadczenia”.
Kiedy czytamy cokolwiek – na przykład „Błękitną kropkę” albo „O sztuce istnienia” albo „Wojna w człowieku” – na pewien czas wchodzimy w świat danego autora. Zaczynamy patrzeć jego kategoriami, układać rzeczywistość według jego pojęć i chwilowo wszystko wydaje się spójne.
Dopóki pozostajemy wewnątrz teorii, możemy mieć poczucie, że rzeczywiście coś rozumiemy, albo że myślimy podobnie.
Potem jednak wracamy do codziennego życia, a tam obowiązuje już wspólny porządek znaczeń. Spotykamy innych ludzi, ich interpretacje, reakcje, lęki i oczekiwania.
Nasze umysły nie funkcjonują w całkowitej izolacji.
Nieustannie dostrajają się do otoczenia i współtworzą z nim pewien zakres tego, co uchodzi za rzeczywiste, dopuszczalne i normalne. Być może właśnie dlatego umysł tak trudno puszcza dawną strukturę.
Nie chodzi wyłącznie o przywiązanie do własnych przekonań. Chodzi także o więź ze światem, który te przekonania podtrzymuje.
Rezygnacja z nich może oznaczać nie tylko zmianę sposobu myślenia, lecz także ryzyko utraty wspólnego języka i miejsca w zbiorowym porządku. Wyjściem nie jest jednak wycofanie się z życia ani uznanie własnego doświadczenia za jedyną obowiązującą rzeczywistość.
Zamknięcie się wyłącznie we własnym postrzeganiu może stać się narcystyczne. Chodzi raczej o to, by umieć pozostać w relacji z innymi, nie zdradzając przy tym tego, co zostało rozpoznane wewnętrznie.
Może właśnie na tym polega rewolucyjność Listu 6. On nie proponuje kolejnej teorii, nowej hierarchii ani następnego podziału na przebudzonych i nieprzebudzonych.
Nie daje ego niczego, w czym mogłoby się bezpiecznie zanurzyć, zbudować nową tożsamość i ponownie poczuć się lepsze od innych. Przenosi punkt orientacji z modelu teoretycznego do doświadczenia, a to jest bardzo wymagające i stresujące.
