|

Po co Plan Pojednania, skoro wszystko jest w porządku w całym stworzeniu?

Nie bacz na głosy innych, lecz zwróć się do Mnie, a Ja jestem z tobą.

Jeszua, Listy Jeszuy

Po co Plan, skoro wszystko w porządku?

Plan nie dotyczy przecież „naprawiania świata”, lecz sposobu, w jaki człowiek doświadcza samego siebie, innych ludzi i własnej historii.

Jeżeli jednak rzeczywistość zmierza ku określonemu finałowi zgodnie z prawami przyczyny i skutku, według których jako ludzkość działamy, to cud nie może być po prostu kolejnym ogniwem tego samego łańcucha.

Musiałby oznaczać moment wyjścia poza dotychczasową logikę: przerwanie automatyzmu, zmianę schematu, zmianę sposobu widzenia albo odpowiedź, której nie da się wyprowadzić wyłącznie z wcześniejszego programowania.

Musimy uznać, że to akurat należałoby rozpatrywać w kategorii CUDU, bo programowanie jest bardzo silne.

Rozumiem to tak, że istnieją dwa porządki: scenariusz i Plan.

Scenariusz jest scenariuszem karmicznym. Opiera się na powtórzeniu, przyczynie i skutku, reakcji, długu, winie, odwecie oraz odtwarzaniu tego, co już zostało uruchomione kiedyś. To mogło być bardzo dawno.

Plan Pojednania jest natomiast niekarmiczny. Nie dlatego, że pozostaje poza doświadczeniem albo unieważnia konsekwencje działań, lecz dlatego, że wprowadza inną logikę funkcjonowania umysłu.

W scenariuszu umysł odpowiada tak jakby na przeszłość przeszłością. Reaguje zgodnie ze skryptem, podtrzymuje konflikt i tworzy kolejne ogniwa tego samego łańcucha.

W Planie nie chodzi o dopisanie lepszego zakończenia do starego scenariusza.

Chodzi o zmianę zasady, według której umysł interpretuje to, co się wydarza. Zamiast winy pojawia się rozumienie, zamiast odwetu – możliwość pojednania, a zamiast automatycznego powtórzenia – wybór, który nie wynika już wyłącznie z przeszłości.

Plan Pojednania nie jest więc kolejnym doświadczeniem karmicznym. Jest totalnie innym sposobem uczestniczenia w doświadczeniu.

Bo skoro w scenariuszu pojawiają się Mesjasz, zdrada i zaparcie, to trudno – obsada została wybrana, gramy. Być może właśnie dlatego Jezus mówi na krzyżu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

Jezus chyba nie przewidział zaparcia się Piotra ani zdrady Judasza w takim sensie, w jakim przewiduje się przyszłe zdarzenia. Tylko rozumiał logikę skryptu, którą tak prosto wyjaśniał nam Eric Berne (bo, na szczęście postanowił pisać „dla ludzi”).

On, podobnie jak Jeszua zdaje się, że chciał pokazać: skalę ludzkiego teatru, siłę programowania skryptowego albo mechanizm, przez który człowiek odgrywa rolę, zanim jeszcze rozpozna, że ją odgrywa.

Możliwe też, że Jezus doświadczał czasu podobnie jak Louise z filmu „Arrival”: nie tyle przewidywał przyszłość, ile miał wgląd w to, co już się wydarzyło. A jednak dostępne pozostaje tylko „teraz” i nie ma nic więcej, dlatego właśnie zmieniając teraźniejszość, zmieniamy zarazem sens przyszłości i wydarzenia przeszłości.

On chce wyprowadzić dusze z czasu, ale nie jest jedynym nauczycielem mimo, że stoi na czele Planu Pojednania.

Shanti Christo ma do odegrania rolę, i bądź pewien, że w jego wibrację wbudowano mechanizm bezpieczeństwa. Wibracja ta nie może być zmanipulowana ani użyta dla osobistego zysku. (…) owa wibracja wymaga, byś – jak byś to ujął? – stał się autentyczny. To wibracja i portal, który pomaga duszy wkroczyć w następną wibrację. Nic nie przeciśnie się poza „wykrywacz ego”.

Rola Shanti Christo
Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

To jest trochę podobnie jak jest ze słuchaniem Głosów wewnątrz siebie. Możemy nazywać go lub je: intuicją, ego, sumieniem, lękiem, pragnieniem albo prowadzeniem, nieważne, bo ostatecznie zawsze jakiemuś głosowi służymy.

Pytanie nie brzmi więc, czy jesteśmy wolni od wpływu, ale czy służymy temu, co podtrzymuje oddzielenie, potrzebę przewagi i obronę własnej wyjątkowości, czy temu, co prowadzi ku pojednaniu.

W tym sensie Plan Pojednania nie wymaga stworzenia w sobie innego, nowego głosu. Wymaga rozpoznania, któremu z tych, które już w nas są, oddajemy władzę. Możliwe też, że chodzi o odkrycie naprawdę własnego głosu.

Nie da się jednocześnie bez końca podtrzymywać starego scenariusza i naprawdę wybrać pojednania. W pewnym momencie trzeba zdecydować, w której historii chce się uczestniczyć.

To jest wybór między powtórzeniem a przerwaniem powtórzenia. Między grą według dawnego skryptu a zgodą na zupełnie inny sposób widzenia siebie, innych ludzi i własnej historii.

Cud jest wydarzeniem wyjątkowym. Raczej nieujętym w scenariuszu karmicznym.

Jest możliwością wyjścia poza łańcuch karmy.

Co na to moja racjonalna część?

Niektórzy filozofowie i analitycy bardzo wprost sytuowali źródła ludzkich wyborów, zachowań oraz odpowiedzialności za własne życie właśnie w głębokiej nieświadomości.

Zgadzam się z nimi.

Jednak zachowajmy rozsądek, bo czym innym jest uznanie, że nieświadomość wpływa na nasze życie i ma charakter kompensacyjny, a czym innym jest traktowanie dezorganizacji psychicznej jako uprzywilejowanej formy poznania.

Chcę to podkreślić.

Niektóre osoby opisują bardzo intensywne doświadczenia znaczenia, jedności czy „wglądu w scenariusz świata”, ale z zewnątrz nie da się stwierdzić, że są one bardziej prawdziwe niż inne interpretacje.

Bo ostatecznie to są interpretacje. Materiał psychiczny równie dobrze może być materiałem na nową, dobrą baśń lub fajny film. Pamiętajmy o tym.

A poza tym jest tyle zmiennych, że nie da się przewidzieć przyszłości. Jednak nie zaszkodzi czytać Kurs Cudów, praktykować Drogę Mistrzostwa czy zapoznać się z Listem 6 i Planem Pojednania.

Nie mówię, że to jest niezbędne, tylko że nie zaszkodzi zapoznać się z przekazami, Tego który uważa, że stoi na czele Pojednania;

Podobne wpisy