|

O prawie rządzącym ludzkimi relacjami

Spotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie.

Carl Gustaw Jung
Prawo rządzące ludzkimi relacjami

„Nie ma chyba takiego kontaktu pomiędzy dwiema istotami, który by nie wywarł wpływu na obie te istoty. Żadne spotkanie pomiędzy ludźmi, żadna przeprowadzona rozmowa, z wyjątkiem chyba najbardziej banalnej, nie pozostawia, żadnej ze stron niezmienionej – nawet jeśli zmiany te, będą tak minimalne, że ich skumulowany efekt (…) będzie zauważalny dopiero później.

Ale nawet przypadkowe spotkanie może wywrzeć znaczący wpływ. Czy jest ktoś kto przynajmniej raz w życiu nie został poruszony uprzejmością przypadkowej osoby? (…) Kto przybywając z jakąś osobą nie ożywił się, nie poprawił sobie nastroju, a w niektórych przypadkach nawet nie nabrał nowej odwagi i nowego wglądu w sytuację, nawet jeśli sama treść rozmowy, nie tłumaczyła bezpośrednio tych zmian.

I odwrotnie. Wielu ludzi zna ten typ doświadczeń, kiedy po przebywaniu z jakimiś ludźmi przybywali przygnębienie, uczucie zmęczenia, poczucie beznadziejności i nie byliby w stanie wyjaśnić, w jakim związku mogłaby z tym nastrojem pozostawać treść rozmowy.1

O potrzebie rozmowy

„Być może potrzeba mówienia o sobie najbardziej skłania do trywialnych wynurzeń; (…) nieustannie trzeba wymieniać ten przywilej z innymi, wykazując gotowość do słuchania, jak inni mówią o sobie.

Spotkania ludzi w relacjach społecznych stanowią małe rynki, gdzie wymienia się swoją potrzebę mówienia o sobie i pragnienie aby być wysłuchanym, z potrzebą innych, którzy szukają tej samej sposobności.

Większość ludzi szanuje taki układ wymiany (…) Trudno wręcz przecenić ludzką potrzebę mówienia o sobie i bycia wysłuchanym (…) Współczesny człowiek to człowiek masowy, wysoce „uspołeczniony”, ale bardzo samotny. Współczesny człowiek jest wyalienowany od innych i staje przed dylematem;

boi się kontaktu z innymi i takim samym stopniu boi się być sam i nie mieć kontaktów. Właśnie zadaniem trywialnej rozmowy jest odpowiedzieć na pytanie: „Jak pozostać samemu, jednocześnie nie będąc samotnym?”2

O unikaniu banalnych rozmów i towarzystwa

„…równie ważne jak unikanie banalnej rozmowy jest unikanie złego towarzystwa. Przez złe towarzystwo nie rozumiem bynajmniej jedynie ludzi zepsutych i szkodliwych; tych bowiem powinno się unikać ze względu na to, że stwarzają wokół siebie trującą i przytłaczającą atmosferę. Mam tu na myśli „żywych trupów”, ludzi, których dusza jest martwa, chociaż ich ciało żyje; ludzi, których myśli i rozmowy są banalne, którzy plotą, a nie mówią, i którzy wypowiadają wyświechtane frazesy zamiast myśleć”.3

O dostrzeganiu fasady

„Wszystkie te rozważania prowadzą do wniosku, że bardzo pożądane jest unikanie zarówno trywialnego, jak i złego towarzystwa, o ile nie jesteśmy w stanie swoją asertywną postawą w pełni podać w wątpliwość zdanie drugiej strony.

Jeśli nie można uniknąć złego towarzystwa, nie powinno się przynajmniej dać wprowadzić w błąd. Powinno się dostrzegać nieszczerość ukrywaną pod maską przyjaźni, siłę niszczycielską pod parawanem nieustannego labiedzenia nad swoim nieszczęściem, narcyzm – pod osobistym urokiem (…) Nie musimy im mówić od razu tego co widzimy, ale nie dostarczajmy im również dowodów na to, że jesteśmy ślepi. (…)

Jeśli inni nie rozumieją twoich zachowań – to co z tego? Ich żądanie, abyśmy robili to, co za słuszne uznają oni, jest usiłowaniem narzucenia nam warunków. Jeżeli nasze zachowanie uznają za „aspołeczne” lub „irracjonalne” – niech i tak będzie.

Najbardziej gniewa ich nasze poczucie wolności (…). Nie musimy się przed nimi tłumaczyć, usprawiedliwiać naszych czynów, o ile nie wyrządzają im one szkody, ani nie naruszają ich praw. Ile istnień już zmarnowano z powodu tego żądania „wyjaśnień” (…).

Inflacja ego (Fernando Pessoa)

***

„Męczy mi zresztą wszelka myśl o konieczności kontaktu z innymi. Zwykłe zaproszenie na obiad przez kogoś znajomego wywołuje u mnie trudny do określenia lęk. Myśl o jakimkolwiek społecznym obowiązku – pójściu na pogrzeb, zajęciu się wraz z innym urzędnikiem jakimś problemem w biurze, odebraniu z dworca jakiejś znajomej bądź nieznajomej osoby – sama ta ewentualność gnębi przez cały dzień mój umysł, a czasami zaczynam się tym martwić już dzień wcześniej i źle śpię (…).”

***

„Oglądając się z zewnątrz, czyli tak jak niemal zawsze się oglądam, jestem niezdolny do działania, zakłopotany tym, że trzeba stawiać kroki i robić gesty, nie potrafiący rozmawiać z innymi, pozbawiony zarówno wewnętrznej jasności, która by mi pozwoliła zająć się czymś, co zmusza umysł do wysiłku, jak fizycznego uporu, który pozwoliłby mi znaleźć rozrywkę w zwyczajnym mechanizmie pracy.”

***

„W samotności potrafię obmyślać dowcipne uwagi, błyskawicznie riposty na coś, czego nikt nie powiedział, fajerwerki błyskotliwych dysput prowadzonych z nikim, jednak wszystko to przepada, kiedy staję przed innym organizmem – tracę wówczas inteligencję, tracę zdolność mówienia i po upływie kwadransa czuję już tylko senność. Tak, rozmowa z ludźmi sprawia, że chce mi się spać. Tylko moi widmowi i zmyśleni przyjaciele, tylko moje rozmowy odbywane we śnie są prawdziwą rzeczywistością i mają pewne zarysy; i to w nich objawia się błyskotliwość, jak obraz w lustrze.

***

„Samotność mnie pustoszy, towarzystwo mnie męczy.”

***

„(…) wszystko we mnie jest dekoracyjne i niepewne, jak spektakl we mgle.”

***

„Są świnie, które brzydzą się własnym świństwem, ale nie uciekają przed nim z powodu tej samej skrajności doznania, która sprawia, że przerażony człowiek nie ucieka przed zagrożeniem. Są świnie przeznaczenia – jak ja – które nie uciekają przed codzienną banalnością, bo hipnotyzuje je własna niemoc. (…)”

***

„Nigdy nie odczuwać szczerze własnych uczuć i wznieść swój blady triumf na poziom, z którego obojętnie patrzy się na własne ambicję, żądze i pragnienia, przechodzić obok własnych radości i lęków, tak jak się przechodzi obok nieinteresujących ludzi. Najwyższe panowanie nad sobą to obojętność wobec siebie, to postrzeganie swojego ciała i duszy jako domu z gospodarstwem, gdzie przeznaczenie zapragnęło, abyśmy spędzili życie.”

  1. Erich Fromm, O sztuce istnienia []
  2. Erich Fromm, O sztuce istnienia, s. 33 []
  3. Erich Fromm, O sztuce miłości []

Podobne wpisy