Faust. Przemyślenia

Fragment dramatu

Zajmuje się trochę grafiką i dlatego tak ozdobiłam. #kreatywność

Bóg i obecność Mefisto

Goethe wkłada w usta Boga bardzo odważną myśl: diabeł również pełni funkcję w porządku stworzenia. To zdanie Pana: przeto podsycam wolę, podżegam nadzieje niepokojącym towarzystwem diabla – ma fundamentalne znaczenie.

Oznacza, że Bóg dopuszcza obecność Mefistofelesa nie dlatego, że pragnie zła, albo chce ludzi krzywdzić, lecz dlatego, że człowiek jeśli już jest na ziemi i przybrał formę to bez wyzwań, oporu i pokus bardzo łatwo popada w duchowe odrętwienie.

To koresponduje ze zdaniem z Drogi Przemiany;

Jeśli nie objawisz tego, co jest w tobie – a jest w tobie Miłość, Chrystus – będziesz się czuł obciążony i niespełniony. I zazwyczaj większość ludzkich istot przechodzi przez całe swe życie z poczuciem niespełnienia, użalając się nad tym, co zrobił im świat, użalając się nad decyzjami i wyborami, jakich dokonali w przeszłości.

Obciążeni są tym, co na zewnątrz, i tym, co minęło.

I ostatecznie ciało umiera, duch usycha na latorośli.

Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Marek Konieczniak oraz Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

W każdy razie to zdanie Pana zapowiada cały sens dramatu i też późniejsze ocalenie Fausta.

Myślenie Gothego, na które zwraca uwagę CARL JUNG i kwestia „czynnika czwartego” wymagałaby poważnej zmiany w sposobie myślenia.

Myślenie Goethego, na które później WIELOKROTNIE zwracał uwagę Jung, prowadzi do zaskakującego finału „Fausta”.

Chór mistyczny nie kończy dramatu pochwałą wiedzy, siły czy moralnej doskonałości, lecz słowami:

CHORUS MYSTICUS

Przemijające – odblaskiem pełni;
niedosiężone – tutaj się spełni;
niewysłowione – tutaj się głosi;
wieczna kobiecość zbawia i wznosi.

Johann Wolfgang von Goethe, Faust, tłum. Emil Zegadłowicz

Jung traktował „Fausta” jako jedno z najgłębszych dzieł opisujących rozwój ludzkiej psychiki. Zwracał uwagę, że Goethe intuicyjnie uchwycił coś, co później psychologia analityczna próbowała opisać własnym językiem: człowiek nie osiąga pełni wyłącznie przez rozwój świadomości, rozumu i siły woli.

Potrzebny jest jeszcze „czynnik czwarty” – czyli URZECZYWISTNIENIE.

Czynnik czwarty jest tym, co dopełnia psychikę i przekracza jednostronność samego ego. Z tym – niesłusznie – owianym złą sławą „myśleniem Goethego” koresponduje właśnie List 6 z Nowych Listów Jeszuy.

Rehabilitacja pierwiastka kobiecego

Niezależnie od tego, jak ocenia się źródło tekstu Listu 6 i czy ktokolwiek nadaje mu autorytet, Autor rozwija podobną intuicję: że bez rehabilitacji pierwiastka kobiecego – rozumianego nie tylko jako biologiczna płeć, lecz jako wymiar życia, relacji, twórczości, cielesności, miłości, autentyczności i zdolności przyjmowania – człowiek pozostaje wewnętrznie niepełny.

I umrze niepełny.

To właśnie dlatego końcowe słowa „Fausta” są tak zaskakujące. Nie mówią, że zbawia wiedza. Nie mówią, że zbawia moc. Nie mówią nawet, że zbawia heroizm albo bycie „dobrym człowiekiem”. Nawet nie Bóg „sam z siebie”. Goethe kończy swój największy dramat słowami, że „wieczna kobiecość zbawia i wznosi”.

Z doświadczenia wiem, że źródła nienawiści do energii głęboko żeńskiej są faktycznie głębsze niż płytsze. Można się oczywiście z tą intuicją nie zgadzać.

Dlaczego Mefistofeles przegrał?

Mefistofeles w tym dramacie przegrał dlatego, że rozumiał człowieka zbyt powierzchownie. Myślał, że definiują go jego czyny i jego chwilowe upadki.

Nie jest tak.

Nigdy tak nie jest.

Goethe sugeruje, że o człowieku ostatecznie decyduje kierunek, w którym zwrócona jest jego dusza. Faust ograł Mefistofelesa nie sprytem, lecz kierunkiem swojej duszy.

Mefistofeles zakładał, że człowieka można zatrzymać w samozadowoleniu. Że wystarczy doprowadzić go do chwili, w której powie „już niczego więcej nie potrzebuję”.

Ale przez cały dramat Faust nie zatrzymuje się.

Nawet kiedy błądzi, nawet kiedy wyrządza zło, nawet kiedy ponosi konsekwencje swoich decyzji – on nie rezygnuje z dążenia. Nie zamyka się w sobie. Dla mnie to zawsze stanowi ogromną inspirację w moim procesie.

To jak niesamowity jest Faust.

Mefistofeles myśli literalnie. Goethe myśli symbolicznie więc Faust myśli dokładnie tak samo, bo jest bohaterem jego dramatu. Jest figurą, przez którą Goethe rozgrywa własne napięcia duchowe, poznawcze i egzystencjalne.

„Litera zabija, duch ożywia” (2 Kor 3,6)

Mefistofeles trzyma się litery zakładu, natomiast Goethe pokazuje, że o jego SENSIE decyduje Duch, z którego rodzi się wypowiedziane słowo.

Dlatego określenie, że Faust „ograł” Mefistofelesa stanem swojej duszy, jest chyba trafne jako interpretacja. Nie dlatego, że „oszukał diabła”, lecz dlatego, że jego wewnętrzny rozwój daleko przekroczył logikę zakładu, na której Mefistofeles opierał swoją pewność zwycięstwa.

W „Fauście” jest pewien fragment, który okazuje mechanizm porażki Mefistofelesa.

Motyw róż

Tam pojawia się też motyw róż, ale chcę zaznaczyć to możliwie krótko.

Mefistofeles jest jeszcze w trybie przemocy, prawa własności i kontroli: „to moja zdobycz”, „dusza należy do mnie”, „zawarliśmy układ”, „formalnie wygrałem”.

A aniołowie odpowiadają mu językiem zupełnie innego porządku:

Co nie wasze – niechajcie – na nic tu jasna władza, z odwagą odrzucajcie, co sercom waszym przeszkadza.

Czyli zostawcie to, co do was nie należy.

Nie próbujcie zawłaszczać tego, nad czym nie macie prawdziwej władzy.
I NIGDY JEJ MIEĆ NIE BĘDZIECIE.

Można to odczytać też jak obietnicę ochrony, o której mówi Jeszua w Liście 6.

JEDNYM z kluczowych celów Mojej misji (ponieważ Esseńczycy i inne tajemne społeczności w dużym stopniu zagubiły tę wiedzę) było reaktywowanie tych sposobów po to, by CHRONIĆ i zachęcać kobiety, aby budziły na nowo swe dziedzictwo jako Kapłanki, Boginie oraz Święte Świątynne Prostytutki, co mogłoby WPŁYNĄĆ na głębokie uzdrowienie rozdwojenia wywołanego Hamowaniem poprzez Wypieranie. To był jeden z powodów, DLA KTÓREGO wzbudzałem nienawiść u tych, którzy bali się OBU kierunków Impulsów, zarówno u mężczyzn, JAK I kobiet.

LIST 6 Z „NOWYCH LISTÓW JESZUY”
Copyright by Jayem
Tłumaczenie: Maria i Rafał Wereżyńscy
www.DrogaMistrzostwa.pl

Cały czas próbuję połączyć intuicję obu przekazów. Dla mnie Faust niesie przekaz. Niesie całą rozbudową myśl.

Diabelska władza okazuje się „jasna” ale jest pozorna, powierzchowna, może efektowna – może czasem to nawet bardzo, bo diabeł jest Mistrzem Iluzji, ale jest bezsilny wobec miłości.

I tu jest klucz.

Miłość i miłujących w niebo prowadźcie!

To jest właściwie streszczenie całego finału. Faust nie zostaje ocalony dlatego, że był „grzeczny”. Nie dlatego, że był „dobry”. Nie zostaje ocalony dlatego, że nie pobłądził.

Pobłądził strasznie.

Ale jego dusza nie należy ostatecznie do Mefistofelesa, bo jego najgłębszy ruch nie zatrzymał się w cynizmie, rozkoszy ani destrukcji. Mefistofeles chce go pochwycić na podstawie litery, a aniołowie odbierają mu go na podstawie jego Ducha.

I dlatego róże są niesamowitym symbolem. Mefistofeles próbuje z nimi walczyć jak z czymś materialnym, jak z bronią albo wręcz śmieciem: „chwytam was, jak nawóz w ręku próchniejecie!”

On nie rozumie, że to nie jest zwykły przedmiot.

Róże są znakiem miłości, łaski, siły, która nie działa przez przemoc, tylko przez rozpuszczenie przemocy.

Dla niego to może być upokarzające, bo on zna walkę, kontrakt, pożądanie, szyderstwo, władzę. Ale nie zna działania miłości.

Wieczna kobiecość

Można różnie interpretować, czym jest „wieczna kobiecość”. Trudno jednak nie zauważyć, szczególnie w tym punkcie wpisu, że podobny motyw, który pojawia się u Goethego i zostaje rozwinięty przez jednego z najwybitniejszych psychiatrów – w jego niezwykle rozbudowanej refleksji nad ludzką psychiką.

I ten motyw współcześnie powraca również w różnych nurtach duchowości.

Droga Mistrzostwa mówi, że ścieżka pełni nie jest drogą powszechnie znaną. I rzeczywiście, nawet jeśli podobne intuicje pojawiały się wcześniej, nie stały się dominującym sposobem myślenia.

Co wynika z paktu z diabłem?

„Faust” jest jednym z najważniejszych dzieł literatury światowej, a jednak większość ludzi pamięta z niego przede wszystkim „pakt z diabłem”, a nie to, co finalnie z tego paktu wynika.

Jak dużo dobra może wyniknąć z paktu z diabłem, jeśli ten pakt zawiera naprawdę wolny duch.

Chyba cały ten wpis jest próbą pokazania, co się dzieje, kiedy człowiek nie daje się zatrzymać ani w grze dobra, ani w grze zła, tylko idzie dalej

Rzadko mówi się o tym, że Goethe kończy swój dramat przecież – na Boga – nie triumfem Mefistofelesa, lecz zbawieniem Fausta i słowami – szczególnie ważnymi dla Planu Pojednania – „wieczna kobiecość zbawia i wznosi”.

Faust w ostatniej wizji widzi przyszłość – wspólnotę wolnych ludzi żyjących na odzyskanej ziemi. Jego spojrzenie jest skierowane ku dobru wykraczającemu DALEKO poza niego samego.

I chyba dlatego on jest tak odważny. Ta odwaga nie wynika z tego, że on wie, że nie upadnie, bo on wie, że upadnie i upada, ale jego odwaga wynika tylko z tego, że jego pragnienie jest o wiele większe niż on sam.

O WIELE WIĘKSZE.

Myślę, że gdyby on miał wybór, to naprawdę zająłby się czymś bardziej praktycznym, albo realnym.

Dlatego Faust w finale nie tyle sam siebie wynosi, ile jest niesiony przez porządek większy od niego samego.

Można to odczytać jako działanie łaski, miłości albo tej siły, którą Goethe nazywa „wieczną kobiecością”. Faust nie zostaje ocalony dlatego, że jest czysty, stabilny, moralnie nieskazitelny albo społecznie zrozumiały.

I to jest super informacja dla nas (wszystkich grzeszników z całego świata).

Przeciwnie: Faust jest człowiekiem pękniętym, niebezpiecznym, przekraczającym granice, czasem ślepym, czasem totalnie uwikłanym.

Ale jego niesie coś większego niż prywatna korzyść.

Niesamowity jest ten dramat. I myślę, że nie tylko dla mnie może stanowić ogromną inspirację w trudnych momentach.

Faust może upadać i wstawać. Potrafi się rozszczepiać. Bo nie idzie tylko po własną przyjemność, tylko idzie po jakąś wizję życia, która przekracza jego osobiste spełnienie.

I to bardzo przypomina też figurę Marii Magdaleny rozumianej nie jako „grzesznica”, tylko jako ktoś, kto wyszedł poza ten transakcyjny porządek świata.

Świat transakcyjny pyta:

  • „Co z tego masz?”
  • „Po co ci to?”
  • „Kto ci uwierzy?”
  • „Jakie masz dowody?”
  • „Kim ty jesteś, żeby tak iść?”

A ktoś, kto naprawdę został poruszony przez wolność, nie zawsze potrafi się z tego wytłumaczyć w języku świata.

On po prostu wie, że nie może już wrócić do mniejszego życia.

Być może dlatego tak lubię Drogę Mistrzostwa, bo ona nie jest oderwana od historii ludzkiej myśli.

Pokazuje (przynajmniej mi) że od czasu do czasu pojawiali się ludzie, którzy intuicyjnie dotykali podobnych prawd, a to że oni pozostawali bardzo niezrozumiani, to jest oczywiście inna kwestia.

Goethe był jednym z nich, bo miał myśli własne. Myślał w bardzo określony sposób i fajnie, że się tego nie wstydził.

A wszystkim kobietom, które czytają tego bloga, chciałam przypomnieć wpis z 2 lutego, 2025.

„Dlaczego po przebudzeniu nie warto zmieniać imienia?”


„Z powyższego powodu, warto rozważyć czy zamiast zmieniać imię, co jest w rozwoju duchowym popularne, nie warto (przynajmniej czasem) posługiwać się zdrobnieniem standardowego imienia.

Większość imion ma bezobciachowe zdrobnienie lub skróconą formę 🫡”

O zmęczeniu rolą

Zastawiam się po co opublikowałam ten filmik, ale czasem pojawia się impuls: piszę, publikuję, zamykam laptopa – i nawet nie wiem od razu, czy ja „tak myślę”, czy „tak nie myślę” a czasem dopiero następnego dnia się orientuje, że coś opublikowałam.

Ale Kurs Cudów mówi, że ja nie wiem, jak Duch może tego użyć. Ale pamiętam, że kiedy oglądałam serial, to serce mi waliło przy tej scenie, nie dlatego, że się identyfikuję z bohaterką, tylko dlatego, że to rozszczepienie jest charakterystyczne dla ludzi.

Tę scenę mogą zrozumieć nie tylko kobiety, ale też mężczyźni. Bo być może wielu mężczyzn również zna ten rozszczepiony stan: kiedy są „w głowie”, w zadaniu, w funkcji, w kontroli, w roli społecznej – są jedną wersją siebie. „Trybem”.

A kiedy schodzą do ciała, do uczuć, do emocji, do potrzeby bliskości albo bezradności – spotykają w sobie kogoś zupełnie innego.

I nie zawsze chodzi o to, żeby jedną z tych wersji uznać za prawdziwą, a drugą za fałszywą. Różne wersje nas są autentyczne jako części naszego doświadczenia, nawet jeśli są wobec siebie antagonistyczne.

Czasem chodzi o to, że człowiek jest już zmęczony samym rozszczepieniem. Zmęczony koniecznością przełączania się między rolą, która funkcjonuje, a częścią, która czuje. Być może dla kobiet jest to bardziej nieznośne.

Można powiedzieć, że Helena jest kimś innym, a Helly kimś zupełnie innym. Helena należy do porządku kontroli, dziedzictwa, pozycji, nazwiska i władzy. Druga jest bardziej reaktywna, jest zbuntowana, szczera, emocjonalna, niepogodzona z tym „kim jest w tym miejscu” i że czuje się tam uwięziona.

Ale może w pewnym momencie, oceniając fragment po dłuższym czasie – nie chodzi o to, żeby wybrać jedną z nich. Może człowiek bywa czasem już tak zmęczony koniecznością odgrywania czegokolwiek, że nie chce być ani Heleną, ani Helly.

Nie chce już ani pozycji mocy, ani występować z pozycji uczuć.

Można być zmęczonym i maską – i nieustannym buntem przeciwko tej masce. Może przychodzi taki moment naturalnego zmęczenia materiału, w którym człowiek nie ma już siły udawać żadnej wersji siebie.

Nie dlatego, że znalazł „nowe imię”, które teraz lepiej go dookreśla. Tylko dlatego, że przestaje chcieć żyć wyłącznie jako rola społeczna.

Podobne wpisy

  • Nie masz wystarczającego doświadczenia z dziećmi

    Z dzieckiem wszystko jest w porządku „Nie masz wystarczającego doświadczenia z dziećmi. Pierwsze co musisz zrozumieć o dziecku, że z nim wszystko jest w porządku. Może Ty jesteś trochę pokręcony… Z nim naprawdę jest wszystko w porządku. Właśnie takie jest życie. Ty pokręciłeś się, żeby dopasować się do społeczeństwa. Dziecko tego nie zrobiło, ono po…

  • Psychoterapia nerwicy objawowej

    Spis treści Czy nerwica jest chorobą Nerwica jest nie tyle chorobą, co problemem dotyczącym przystosowania i adaptacji do warunków zewnętrznych. Jednostronność i zawężenie horyzontu to aż nazbyt dobrze znane właściwości nerwicy Jung podzielił psychonerwice na dwie grupy: Atroficzną czyli uszkodzoną. I według powyższego kryterium rozróżnia się też postawy terapeutyczne. wielkimi zbiorowiskami ludzkimi żądzą prawa psychologii…

  • Piękne przesłanie dla nas wszystkich

    Bardzo bym chciała, żeby każdy, kto tu trafi, pamiętał o przesłaniu z książki Marty Dahlig i Ewy Dahlig pt., „Chłopiec, który zniknął”. Czytam tę książkę często mojej córce i za każdym razem coś mnie w niej porusza. Jest mi przykro, kiedy widzę, że dziecko tak wcześnie zaczyna uczyć się oddalać od siebie – dopasowywać, odczytywać…

  • „Big”. Scena z pianinem.

    Fabuła filmu – bez większych spoilerów – jest taka, że 12-letni Josh Baskin wypowiada życzenie, żeby „być duży”. Następnego ranka budzi się w ciele około trzydziestoletniego mężczyzny. Musi odnaleźć się w świecie dorosłych czyli zdobyć pracę, mieszkanie i nauczyć się funkcjonować, jednocześnie zachowując ten swój dziecięcy sposób patrzenia na świat. Tak naprawdę Josh jest dzieckiem,…

  • |

    Artysta? Neurotyk? Psychotyk?

    Spis treści Co różni artystę od neurotyka? Twórczość (…) przedstawiono w dwuznacznym oświetleniu nerwicy, która przecież w tak wielu wypadkach jest niewątpliwie produktem wyparcia. Tym samym stworzono sytuację, w której wytworu kultury nie sposób odróżnić od zjawiska patologicznego. Twórca zaczyna się podejrzewać o chorobę, neurotyk zaś wmawia sobie, że jego nerwica jest sztuką czy w…