Ego i „ta druga” osobowość

Kiedy ktoś zaczyna się „interesować duchowością”, przechodzi przez schizy związane z „ego”. Obowiązkowy punkt.

„Moje ego ukrywa się tu”, „to jest z ego, a to jest z ducha”, „to jest z serca, a to z umysłu” itd. Z osobistego doświadczenia to obecnie większym problem niż ego, jest persona czyli „nakładka na osobowość” ale … pomijając.

Wszelkie nauczania duchowe – jak ktoś mądry kiedyś napisał i podobno był to Jezus – pozostają z konieczności pod wpływem gotowości studenta do przyjęcia tych nauk.

Analityk Erik Erikson nazywa ten etap życia fazą „integracja ego a rozpacz” czyli dylematem, przed którym staje każdy śmiertelnik bez względu na to, jaki stopnień wyimaginowanego lub rzeczywistego oświecenia przejawia.

Każdy z nas ma w sobie dwie osoby, kiedy więc dwoje ludzi spotyka się, zbliża i łączy, byłoby czymś niezwykle rzadkim, gdyby zgadzała się ze sobą cała czwórka.

Fernando Pessoa, Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie

Kiedy ktoś odkryje w sposób mniej lub bardziej bezpośredni „tę drugą” postać, musi pamiętać, że w takiej sytuacji błędem byłoby zarówno:

  • utożsamienie się z tą postacią,
  • jak i bezwzględne posłuszeństwo wobec jej roszczeń

Zarówno utożsamiając się z tą postacią, jak i słuchając jej bezrefleksyjnie – grozi nam choroba psychiczna. Dlatego, że w takim wypadku – chcąc wyjść poza swoje – ekstremalnie głębokie uwarunkowania, za które odpowiadają różne dziwaczne siły (cień, dusza, demon itd.) – rozjuszona osobowość powstanie przeciwko, tak naprawdę – sobie samej.

Kto sobie nie ufa, kłamie zawsze. Albowiem tak do mnie mówi sprawiedliwość: „Ludzie nie są równi. Skoro więc wroga macie, nie odpłacajcie mu dobrem za zło: to by zawstydzało. Dowiedźcie mu raczej, iż wyświadczył wam coś dobrego.”

Friedrich Nietzsche, Tak mówił Zaratustra

Trudno jednoznacznie orzec jakie są związki między utajnioną chorobą, a geniuszem. Ten odwieczny dylemat fascynował Platona, Schopenhauera, Dostojewskiego, Nietzschego, Freuda, Junga i wielu innych.1

Osobowość maniczna reprezentuje człowieka w całości, czyli człowieka takim, jakim jest naprawdę, a nie takim, jakim się sobie wydaje. Do tej całości należy również psychika nieświadoma, która ma swoje potrzeby i wymagania podobnie, jak świadomość. 

Carl Gustav Jung, O naturze kobiety

Innymi słowy nieświadomość nie toleruje tego jak przenosimy punkty ciężkości w życiu. Będzie więc „kontrować”.

Osobowość maniczna

W psychologii analitycznej osobowość maniczna to tyle, co osobowość chary­zmatyczna. Mana, której współczesnym odpowiednikiem jest charyzma, to polinezyjskie określenie na nadnaturalną siłę, emanującą z niektórych ludzi

Tomasz Olchanowski
FENOMEN CHARYZMY W ŚWIETLE PSYCHOLOGII GLĘBI

Czyli, jeśli każdy z nas ma w sobie dwie osoby (lub całe towarzystwo bytów wewnętrznej społeczności), ale przyjmijmy, że dwie – to celem jest włączenie cech tej drugiej w tę pierwszą. Proces ten prowadzi krótko mówiąc przez chaos i panikę.

Jedna osobowość, powiedzmy, że jest standardowa. Druga, większa, szersza ma z reguły ma swój plan. Ta druga osobowość, jeśli chce się przemienić, musi cały system (organizm) zaprząc do procesu indywiduacji. Ten proces jest niezwykle wymagający, frustrujący, długotrwały i męczący.

Polega to głównie na „wytrzymywaniu napięcia” i pozwalaniu sobie na przejmowanie lęku. Napięcie to nie złamało Carla Gustava Junga, ale złamało Nietzschego czy Holderina. Jung był prawdziwym człowiekiem i nieco bardziej trzymał się podstaw ludzkiej egzystencji. Wielokrotnie podkreślał znaczenie jakie w jego życiu odgrywała rodzina i co wiemy zza kulis: kobiety.

Ta druga mitologiczna postać i jej działania są dwubiegunowe. Mogą przynieść nowy wgląd wzbogacając osobowość, jednak jeśli człowiek nie dorósł do swojego mitu, mit ten może go pochłonąć i zniszczyć.

Chodziło o długotrwały proces wewnętrznej przemiany i przerodzenia się w inną postać. Ową „inną istotą” jest inny w nas, przyszła, szersza i większa osobowość (…) Procesy przemiany chcą ich zbliżyć do siebie, jednakże sprzeciwia się temu świadomość, ponieważ ten drugi zrazu wydaje się obcy i niesamowity, a my nie możemy pogodzić się z myślą, że nie jesteśmy jedynymi panami we własnym domu. Jako ego wolimy być zawsze tylko sobą i niczym innym.

Carl Gustaw Jung, Archetypy i symbole. Pisma wybrane, s. 147

W tym procesie istnieją dwa duże zagrożenia. Jednym jest całkowita identyfikacja z postacią maniczną i jest to następstwem inflacji osobowości (stany hipermaniakalne i depresyjne).

Inflacja osobowości rodzi poczucie wyższości lub niższości. I to się dzieje naprzemiennie. Przyczyną poczucia niższości jest ambicja. Tomasz Olchanowski pisze, że taka osoba, po prostu chce być kimś więcej niż jest … a nie jest.

I tutaj właśnie niebezpieczeństwem jest całkowita uległość w stosunku do oso­bowości manicznej, która jest fascynująca, niesamowita i … chciałoby się być nią… a się NIE JEST. Jest się jakimś „zwykłym sobą” przez większość czasu.

Olechowski pisze, że doprowadza to do buntu, desperackiej próby poszukiwania wolności i tworzenia świata lęku, cierpienia i niekończącej się walki. „I nawet, kiedy staje się buntownikiem, wciąż jest uwarunkowany przez to, prze­ciwko czemu się buntuje. Przeciwieństwem przymusu nie jest wcale wolność, lecz chaos. Dążąc ku wolności, człowiek tworzy sobie bożków chaosu”

Brak akceptacji dla tego, jaki jestem wpędza mnie w cyrkularny, zamknięty konflikt z obrazem siebie, jaki powinienem być. Warto pamiętać, że ego nie poszukuje inspiracji w teraź­niejszości (przebłysku Jaźni możemy doświadczyć jedynie teraz). Zazwyczaj działa wstecz, zaprogramowane przez przeszłość (indywidualną i zbiorową). A zaprogramowane w taki, a nie inny sposób, fantazjuje na temat przyszłości i nawet, będąc zaślepione, podejmuje najprzerożniejsze działania. A co gorliwie służy samooszukiwaniu się? Nasze marzenia, nadzieja i pragnienia. Interesujące, że jako obiekty wglądu bywają one wehikułem prowadzącym człowieka ku in­dywiduacji.

Tomasz Olchanowski
FENOMEN CHARYZMY W ŚWIETLE PSYCHOLOGII GLĘBI

W myśl psychologii głębi, istnieją też osoby, które są osobowościami charyzmatycznymi – w psychologii Junga nazywane są manicznymi.

Tacy ludzie mają naturalną zdolność ściągania na siebie projekcji (jako figury projekcyjne). Naturalnie czyli ze względu na to co nazywane jest ich siłą animalną, wymienić tu można:

  • łatwość doświadczania pomocnej łaski ze strony innych lu­dzi
  • zdolności zaliczanych powszechnie do duchowych

Trzeba zauważyć, że wszystkie projekcje powodują zubożenie osobowości. Osobowość, o której już napisano chyba wszystko w ogólności – to po prostu organizm. Dopóki mamy organizm – mamy „jakąś osobowość” i tymi kartami gramy. Jeśli byśmy nie chcieli w to grać, to by nas tutaj (na Ziemi) nie było.

Na osobowość można nakładać różne maski, po to aby móc grać różne role. Ogólnym zaleceniem według Erica Berna jest granie jednej roli na raz w danym odcinku czasu i przestrzeni.

Niektóre role są dla nas niedostępne. Oratora nie zagra jąkała. Biznesmena nie zagra ktoś kto jeździ multiplą. Wiemy o co chodzi: atrybuty, narzędzia, wrażenie jakie generujemy na scenie lub w konkretnych warunkach za kulisami czyli wtedy kiedy możliwa jest prawdziwa komunikacja międzyludzka.

Jeśli osobowość coś szczerze uwielbia, kocha i miłuje – to swoją personę. Czyli swoją maskę. Nakładę na siebie. Siebie na scenie. Ego większości ludzi na Ziemi jest silnie zidentyfikowane z personą czyli ze swoją osobowością społeczną. Persona uwielbia „szacunek” pozwala jej to na bycie „widzianym”. Ego takiej osoby zakłada idealną maskę.

Szczególnie dobre i bardzo dobre persony, mają tendencję do budowania sztucznego dystansu, co stanowi zarówno blokadę dla rozwoju świadomości, jak i intymności i spontaniczności. Ego czuje się ze sobą dobrze tylko w masce lub wtedy kiedy jest odizolowane od innego obiektu.

Na przykład, na podstawie czyjegoś zachowania wnioskuję o jego stanie psychicznym, kreując siebie na SUPER NIEZALEŻNY podmiot. Jednakże tej samej metody nie stosuję do samego siebie. Nadal dla wielu szokująco brzmi prawda, że nie jesteśmy panami własnych myśli i wyobrażeń, lecz jedynie na­rzędziami.

Tomasz Olchanowski
FENOMEN CHARYZMY W ŚWIETLE PSYCHOLOGII GLĘBI

Zauważanie tego u siebie jest bardzo bolesne i proporcjonalnie uwalniające. Dobrze zważać teraz na każde słowo, którym się tu teraz dzielimy. Projekcja, której używa osobowość, żeby chronić personę, stanowi tymczasowe zabezpieczenie przed lękiem.

Osobowość możemy więc zubażać, co niestety w rozwoju duchowym jest często popełnianym błędem. Lub rozwijać, budować, żeby poprzez organizm doświadczać więcej życia, w poczuciu wolności i mocy. Bez lęku przed odrzuceniem, oceną i … śmiercią. Nad tym ostatnim aspektem pracuje się szczególnie długo.

Powiedzmy, że w myśl społecznych standardów Helen Schuckman, która napisała Kurs Cudów była „nawiedzona” kiedy pisała, bo słowa były jej dyktowane, a Eric Berne był „charyzmatyczny”, bo wiedział o co chodzi.

  1. Tomasz Olchanowski, FENOMEN CHARYZMY W ŚWIETLE PSYCHOLOGII GŁĘBI, s. 194 []

Podobne wpisy