Demon

Demon

Demon jest trefnisiem ludzkiej egzystencji i błaznem psychoterapii. Niezależnie od tego jak dobre będą plany Jedera (Jeder, z niem. każdy z nas przyp. red.) może pojawiać się w najbardziej krytycznym momencie i zrujnować je z uśmiechem na twarzy (…) w chwili gdy terapeuta jest przekonany, że ma w ręku kartę asów, Jeder wykłada swojego dżokera (błazna) i jego demon wygrywa całą stawkę.

Eric Berne, Dzień dobry i co dalej? s. 151

Demonem nazywany jest nagły, nadnaturalny impuls, który decyduje o ludzkim przeznaczeniu. Freud, powiedziałby tu o mocy śmierci, bogini Ananke (uosobienie przeznaczenia, konieczności).

Kiedy osiąga się w terapii swój szczyt, demon-psotnik pozostawia za polu walki skonsternowanego terapeutę. Dobry terapeuta jest na to przygotowany, choć w istocie niewiele może poradzić. Ostateczne zdanie nie należy ani do niego, ani jego klienta. Nie wiemy też jak głęboko dany terapeuta wszedł w siebie, żeby rozumieć co się dzieje.

Rodzice małych dzieci wiedzą doskonale, że początkowo demon pojawia się przy dziecięcym foteliku, wtedy kiedy dziecko rozrzuca dookoła jedzenie i sprawdza jak zareagują rodzice.

Damon dziecka – według Berna – wielokrotnie sprawdza jak zareagują rodzice, nie tylko przy tej okazji. Berne uważa, że ci mogą zrobić dwie rzeczy:

  • zaprzyjaźnić się z demonem
  • lub go stłumić

Jeśli się z nim zaprzyjaźnią, demon rzecz jasna będzie powracał i zwodził, ale bardziej w żartach i dowcipach. Jeśli go stłumią;

Z pewnością pozostanie gdzieś w tle, gotów ujawnić się w momencie osłabionej samokontroli i rozrzucić na wszystkie strony okruchy ludzkiego życia, podobnie jak pierwotnie czynił to z jedzeniem

Eric Berne, Dzień dobry i co dalej? s. 152

Innymi słowy: rozwali relacje, zepsuje dobrze zapowiadają się znajomość itd. Jeśli poznajemy swojego „demona” ale nie leczymy się przy tym psychiatrycznie, tylko próbujemy go… no właśnie poznać – to można się pocieszać, że on widocznie nie jest jakiś super „zajadły”. Taki normalny, klasyczny demon. Szeregowy pracownik podziemi.

Powyższy link prowadzi do strony studybuddhism.com są tam podane sposoby, na to jak to zrobić. Może się to zdarzyć w wyobraźni czyli jako „metafora”. Ale może też się przebić do bezpośredniego doświadczenia, a z demonami jest tak, że wyglądają… no jak demony. Niezależnie jak to będzie, powinieneś mu przypomnieć MIAŁEŚ MNIE OCHRANIAĆ! OBIECAŁEŚ! UMÓWILIŚMY SIĘ. I starać się nie wzdrygać, bo każdemu byłoby przykro, demonowi też.

Kasia Nosowska w jakimś wywiadzie powiedziała, że trzeba je zniszczyć. Że to jest sposób. No nie wiem. Żadna ilość energii nie może być wytwarzana, ani niszczona. To jest wielkość stała. Może bardziej powinniśmy je traktować „współczuciem”? To jest dobra emocja. „Zabij go miłością”.

Jest tak, że jeśli rodzice zaprzyjaźnili się z demonem, już mamy wystarczająco dużo narzędzi, żeby mieć choćby nadzieję, że jednak sobie z nim poradzimy i może nawet sami się z nim zaprzyjaźnimy. Eric Berne pisze, że można sobie z nim poradzić.

Jeśli rodzice klienta się z nim zaprzyjaźnili, wtedy on sam może próbować schodzić głębiej w zróżnicowane warstwy swojej psyche i właśnie spróbować nawiązać z nim kontakt.

Takie procesy są niebezpieczne ale według Junga tylko dla człowieka, którego osobowość nie jest ugruntowana. A poza tym nigdy nie robimy tego sami. Tam się wszystko dzieje z woli Boga.

Berne pisał, że przecież, tak naprawdę:

Piosenka Imagine Dragons – „Demons”, rozpoczyna się zdaniem:

When the days are cold
And the cards all fold

W rozgrywce pokerowej gracz, który wykonuje „fold” wycofuje się z rozdania.

Pasowanie jest jednym z najważniejszych zagrań w pokerze. Jest to prawdopodobnie najbardziej nieprzyjemne zagranie do wykonania, ale jest to zagranie, które będziesz wykonywał z dużą częstotliwością. Wiedza o tym, kiedy blefować jest cechą. Wiedza o tym, kiedy sprawdzić zakład jest umiejętnością. Ale jeszcze większą umiejętnością jest wiedzieć, kiedy należy spasować.

Źródło: Fold-Poker, push-or-fold.com

Ta piosenka ma ponad miliard odtworzeń, widocznie paradoksalne prawdy, które trudno wyrazić słowami jakoś z ludźmi rezonują ale tylko wtedy kiedy są łagodzone melodią.

Krótko można całą tę wiedzę o człowieku streścić można tak (choć streszczamy w tym jednym zdaniu dość dużo wiedzy): demony pochodzą ze źródeł niższych niż bogowie, ale wciąż są ponad ludzkością.

Osobliwe, ale paradoksalność należy do największych dóbr duchowych – jednoznaczność jest oznaką słabości. (…) Mnożenie paradoksów ubogaca, (…) jednoznaczność zaś i niesprzeczność są jednostronne, nie nadają się przeto do wyrażenia tego co nie pojęte (…)

C.G. Jung, Psychologia a alchemia, s. 25

Paradoksalność

Paradoksalność w stosunkach społecznych jest niebezpieczna. Na poziomie interpersonalnym dlatego, że zagraża maskom innych ludzi. Może być oczywiście ciekawa i niegroźna, o tyle, o ile stanowi jakąś niezmuszającą do refleksji oczywistość czy też jest – jak pisał Jung – zwyczajowym aspektem życia.

Każdy z nas jest członkiem społeczeństwa więc każdy kto chce wyjść poza swój niedorozwinięty umysł i odzyskać możliwość posługiwania się nieco szerszym aspektem swojej zróżnicowanej psyche stanie przed nowym zadaniem w kontekście siebie samego.

musimy z wolna podnieść na wyższy poziom ów niedorozwinięty umysł i powiększyć liczbę tych, którzy będą w stanie, przynajmniej intuicyjnie, przeczuć nośność prawdy paradoksalnej

C.G. Jung, Psychologia a alchemia, s. 25

Wracając do metafory pokera, jeśli się przegrywa to nie dlatego, że dostaje się słabe karty, tylko dlatego, że nie potrafi się grać. Nikt nie przychodzi na Ziemię z demonem, który jest mądrzejszy od niego samego. Teoretycznie.

Demon jest naszym duchem opiekuńczym. W tym sensie opiekuńczym, że pilnuje aby jednostka wypełniła „los obrany” (Platon).

Jeden z mistycznych tekstów, którego źródła celowo nie podam (bo nie wiem czy pomógł czy zaszkodził) – mówi tak, że decyzja o inkarnacji w konkretnym ciele, została podjęta na mocy ROZMYŚLNEGO choć, niekoniecznie ŚWIADOMEGO wyboru. Te słowa nie są kierowane do człowieka, są kierowane do wewnętrznego demona. A może to jest jedno. Ludzka natura nie jest płaska.

Nie da się go zniszczyć – jak ustaliliśmy – czy w mojej opinii „rozpuścić”. Można go uzdrawiać. Uzdrowiony demon to może jest ten „Syn marnotrawny”?

W każdy razie, jeśli już Twoja dusza dokonała wyboru, i chciałeś zakosztować z drzewa poznania „dobra i zła”, to jakieś siły w Tobie pilnują, żebyś zakosztował, bo przyszedłeś tu, żeby rozpoznać swoją ciemność i się z niej widocznie odrodzić. Bycie „dobrym” niestety nie jest rozwiązaniem, bo jakbyś chciał być dobry, to raczej by Cię tutaj nie było.

Jeśli się nie odradzasz, to dlatego że oceniasz sytuacje jako dobre i złe. Dzielisz życie na pół. Brak podziału czyli przyjmowanie wydarzeń wprost i z otwartymi ramionami zagraża to osobowości czyli na straży stoi stan ego „Ja Rodzic” oraz poraniony demon (Ja Dziecko) który się boi kosztować życia odważnie, ofensywnie. A Wszechświat sprzyja odważnym.

Wycofanie się z tej decyzji o inkarnacji i takim a nie innym losie, jest chronione „mocą magii” czyli, nie możesz powiedzieć, że „jednak nie”, nasz duch opiekuńczy, dajmon, nie odpuści, skoro jak czytamy w „Państwie” Platona, każda dusza sobie go wybrała.

Ktoś mógł wybrać sobie takiego, który za nic nie chce odpuścić. Celowo. „Ej musimy zrobić w życiu jeszcze to, i to, i to”.

Bóg na szczęście jest zawsze gotów do pomocy w tej i każdej innej kwestii. Tylko z Bogiem jest chyba tak, że powinniśmy go „rozpalić w sobie” jeśli nie jest niczym na zewnątrz nas.

O co chodzi z tym demonem. Konkrety.

Chodzi o to, że jako ludzkość możemy z nim lub z nimi walczyć, co od momentu kiedy powstał czas, wychodzi nam „tak średnio„. Właściwie jest gorzej. Albo je uzdrawiać.

Bo jeśli nasze dusze, wybierają same swojego demona, to ten dialog pewnie wyglądał jakoś tak: „chce zejść na ziemię i zagrać w to, w to i w to. Nauczyć się tego, tego i tego. ALE wiem, że zapomnę i strzórzę więc wybieram sobie ducha opiekuńczego, który tego dopilnuje. Będzie mnie dręczył i przymuszał jak zejdę ze ścieżki”.

Demony, jeśli są zaniedbywane np. w dzieciństwie tracą swoją zdolność do prowadzenia i zaczynają robić „zamieszanie”. Grzech to błąd. Żyjesz z błędzie? To cierpisz. Trudno to wyjaśnić, zasady „gry z życie” są skomplikowane. Nie powstał żaden „podręcznik” jak wyjść z tego całego programowania. Jak być wolnym. Wyjdziesz z jednej klatki, wpadasz w drugą.

Jesteś okej ze swoim demonem – czujesz się lepiej. Umykasz przed konfrontacją ze sobą, kolejne wcielenie, kolejne, kolejne i tak w kółko. Jeśli masz jakieś pojebane przeznaczenie i widocznie totalnie „dziką duszę”, to sobie czytasz poniższe zdanie, aż przychodzi spokój.

A zatem, czym jest przeznaczenie? Nie ma przeznaczenia

Oddaj siebie całkowicie i wszystko będzie dobrze. Nie dźwigaj ciężaru sama, zrzuć całą odpowiedzialność na Boga.

Klejnoty – Sri Ramana Maharshi

Wszystko będzie dobrze

Podobne wpisy