Cień

Najsilniej na ego wpływają anima, animus i właśnie cień. Ten ostatni jest łatwiejszy do poznania. Choć te archetypy dotyczą sfery nieświadomości, to o archetyp cienia dotyczy w największej mierze nieświadomości osobniczej. Niestety.

Dostanie się do cienia zbiorowego z reguły wymaga kosmicznej wręcz determinacji więc raczej nie ma obaw o dostanie się tam „z przypadku”.

dopiero poznanie praw nieświadomości i ukrytych w niej podstawowych archetypów czyni samodzielnym, niezależnym. Proces indywiduacji to coś więcej niż odgrywanie ról społecznych (rozwój persony), oraz budowanie ego (egoizm, indywidualizm). Spotkanie z nieświadomością to najpierw spotkanie ze strefą cienia

Zenon Waldemar Dudek, Psychologia integralna Junga, s. 298

Carl Gustav Jung pisał, że „cień jest naszym obrazem, który przesuwa się za nami, gdy idziemy w kierunku światła”. Dzieje się to za pomocą „Ducha Przewodnika” więc proces poznawania cienia jest teoretycznie prowadzony.

Każdy człowiek musi podjąć jedynie decyzje, a później wszystko – teoretycznie – dzieje się „samo”. Im większa wiara w „Światło” tym, zdaje się, że większe prowadzenie za rękę przez poszczególnym etapy. Jednak należy pamiętać, że:

Konfrontacja z cieniem także w psychologii współczesnej nie jest niczym błahym, toteż niekiedy podejmuje się staranne i przebiegłe próby uniknięcia tego etapu. Cóż człowiek niechętnie dopuszcza do siebie własne mroki (…)

C.G. Jung, Misterium Coniunctionis. Stypendium dzielenia i łączenia przeciwieństw psychicznych w alchemii, s. 619

Poznanie cienia rodzi każdorazowo silny opór. Skonfrontowanie się z ciemnymi cechami własnej osobowości jest – według Junga – podstawą wszelkiego rodzaju samopoznania.

Projekcją nazywamy sytuację, w której ludzie własny cień lub jego aspekty przerzucają na innych. Innymi słowy, zauważamy w innych ludziach, nasze własne, nieuświadomione tendencje.

Wszystkie projekcje zaciemniają obraz naszych bliskich, zniekształcają obiektywny ogląd, a przez to psują wszelką możliwość szczerych, ludzkich relacji

Carl Gustaw Jung, Człowiek i jego symbole, s. 238

Cień może być naszym wrogiem lub przyjacielem. Tak, cień może być PRZYJACIELEM. Jeśli jest wrogiem, dzieje się tak zawsze, gdy nie mamy odwagi zmierzyć się ze sobą i uznać mocy mechanizmów projekcyjnych. Bo choć pięknie to brzmi jungowskie…

Jak mogę być znaczący, jeśli nie rzucam cienia? Muszę też mieć ciemną stronę, jeśli mam być cały.

Carl Gustav Jung

… to jak wiele „wzniosłych” myśli łatwiej je znosić „na papierze” czyli wtedy, kiedy przestrzeń między nami, a doświadczeniem jest „bezpieczna”. Innymi słowy, wtedy, kiedy tego po prostu nie doświadczamy.

Czasem tak się mówi, że coś „jest” czy też „pochodzi” z głębi duszy, wszyscy, którzy docierają nawet na płycizny tych głębi zaczynają rozumieć dlaczego wiara w Światło jest kluczowa

Wiara, która przyciągała do siebie duszę skowaną w ciele; ale dusza przynosiła ze sobą ciemność chtonicznego ducha, mroki nieświadomości. Procedura separatio dlatego była dla nich taka ważna, ponieważ uważali, że trzeba przeszkodził duszy w jej ciemnych sprawkach. Uni metalis oznacza zatem poszerzenie świadomości i opanowania pobudek psychicznych przez ducha prawdy (spiritus veritatis)

C.G. Jung, Misterium Coniunctionis. Stypendium dzielenia i łączenia przeciwieństw psychicznych w alchemii, s. 620

Zmaganie się z cieniem wiąże się z kryzysem wewnętrznym. Zmierzenie się ze sobą jest aktem odwagi i nie można tego aktu zaglądania do wnętrza siebie – opisać ze wszystkimi szczegółami, a już na pewno nie tymi, które są warte uwagi.

Nie można ich też w pełni zwerbalizować. To znaczy można próbować, ale wtedy rzeczywiście człowiek wydawałby się nikim innym jak tylko wariatem. Więc spróbujmy na około:

Samopoznanie to przygoda wiodąca człowieka na nieoczekiwane rozległe przestrzenie, wciągająca go w niespodziewanie, odległe głębie, choć już samo w sobie z grubsza całościowe poznanie cienia, powinno wystarczyć gwoli spowodowania sporego chaosu i niejasności, wraz z nim człowiek staje w obliczu problemów osobowości, o których początkowo nie miał bladego pojęcia

C.G. Jung, Misterium Coniunctionis. Stypendium dzielenia i łączenia przeciwieństw psychicznych w alchemii, s. 619

Cień staje się wrogi wówczas, gdy jest ignorowany lub nierozumiany. Czyli o wiele łatwiej powiedzieć „tak bardzo boję się ludzi” i doświadczać fobii społecznej (fobia społeczna przed czymś nas chroni, najpewniej przed poznaniem cienia czyli rzutujemy cień na innych, bojąc się ludzi… a boimy się siebie, bo się nie znamy).

Dlatego w psychoterapii tyle mówi się o akceptacji albo o tym, że poznanie siebie wymaga odwagi czyli: im głębiej wchodzimy w siebie tym więcej brutalnych pytań w stylu: „kurwa, kim JA jestem?”. To oznacza zmaganie się z wypartymi aspektami siebie i podjęcie trudnej próby włączania ich w osobowość, a nie wykluczenia z tejże.

Zwróćmy uwagę, że mamy czasem do czynienia z ludźmi, którzy, irracjonalnie, jakby wewnętrznie przymuszani, wyrażają najgorszą stronę swojej natury, tłumiąc jej pozytywne aspekty. Każdemu się chyba zdarzyło powiedzieć „hmm mogłem/łam rozegrać to inaczej”.

niezależnie od przybranej formy, funkcją cienia jest reprezentowanie przeciwnej strony ego oraz ucieleśnienie cech, których dana osoba najbardziej nie lubi u innych ludzi

Carl Gustaw Jung, Człowiek i jego symbole, s. 238

Ale mamy też ludzi, którzy są niemalże idealni, dobrzy, uduchowieni, wrażliwy… a jednocześnie oceniający „ten paskudny świat”. Czyli w myśl koncepcji cienia, wyparli całe paskudztwo z siebie i widzą je w świecie zewnętrznym.

„Świat jest moim przedstawieniem” – jest to zdanie, które uznać za prawdę musi każdy, tak jak pewniki Euklidesa, gdy tylko je pojmie, choć nie jest to zdanie, które każdy pojmie natychmiast, gdy je usłyszy. – Uświadomienie sobie tego twierdzenia i powiązanie go z zagadnieniem stosunku między myślą i rzeczywistością, czyli między światem w umyśle i światem poza nim – oto co obok problemu wolności moralnej cechuje filozofię nowożytną. (…) Albowiem ta sama czynność mózgu, która wyczarowała we śnie świat w pełni obiektywny, naoczny, ba, namacalny, musi też mieć taki sam udział w ukazaniu obiektywnego świata na jawie. Oba światy mianowicie, choć różne co do swej materii, wyszły niewątpliwie z jednej formy. Formą tą jest umysł, czynność mózgu.

Arthur Schopenhauer, ŚWIAT JAKO WOLA I PRZEDSTAWIENIE, Rozdział 1, Przyczynek do idealistycznego poglądu na świat

Ale mamy też ludzi zupełnie nieoceniających, a nawet takich którzy nie wykazują prawie żadnych oznak ludzkiej słabości czy ułomności. Wtedy właśnie własny cień lub wewnętrzne zakłócenia – przerzucają na na innych, dlatego, że cień jest żywą częścią osobowości, musi więc żyć w jakiejś formie. Dlatego mówimy, że od cienia nie da się uciec. Zawsze istnieje w jakiejś formie.

Ma to pewnie związek z pojęciem identyfikacji projekcyjnej tj. nakłaniamy otoczenie, żeby zachowywało się zgodnie z przyjętą projekcją i potwierdzało nasze przekonania na temat świata i ludzi wokół nas.

Czasami jedyne, co musisz zrobić, to powiedzieć ludziom prawdę. I tak ci nie uwierzą. A potem zostawią cię w spokoju.

Benjamin Alire Sáenz, Arystoteles i Dante odkrywają sekrety wszechświata

Kiedy człowiek staje się jednym ze swoją personą. Wysoka liczba nerwic

Większość członków społeczeństwa pragnie pozostać w swym bezpiecznym złudzeniu cywilnej prawości więc etap poznawania czy też integracji cienia w psychoterapii za pomocą różnych sztuczek jest pomijany, obchodzony czy ignorowany.

Albo z blokad pacjentów (projekcja i introjekcja są najtrudniejsze do pokonania w procesie psychoterapii [Erikson]) albo z powodu marnych umiejętności terapeuty, na zasadzie „lepiej tego nie ruszać”.

Nigdy nie wiemy też jak dobrze „sterapeutyzowany” jest psychoterapeuta, jeśli ktoś ma piątkę w indeksie, nie znaczy to jeszcze, że powinien leczyć ludzi.

Joseph Cambell w „Bohaterze o tysiącu twarzy” zauważa, że człowiek żyjący w kulturze Zachodu został pozbawiony skutecznej pomocy duchowej.

Ludzkiej Natury nie obchodzą opinie, nawet jeśli są to opinie większości.

Nie zostaliśmy wyzwoleni od obrazów z okresu dzieciństwa, a przez to czujemy niechęć do przejścia niezbędnych dla wieku dorosłego przeobrażeń (…) podczas gdy mężowie, będąc prawnikami, handlowcami czy intelektualistami, jak wyznaczyli sobie ich rodzice, nadal biją pokłony w świątyniach z okresu chłopięcego, ich żony, nawet po czternastu latach pożycia małżeńskiego i urodzeniu dwójki wspaniałych dzieci, wciąż szukają miłości

Joseph Campbell, Bohater o tysiącu twarzy, Mit i sen s. 24

W każdym razie to, co nie jest uświadomione, czyli wszystkie treści (wizje, głosy, przeżycia archetypowe) nie włączone w świadomość „ja” zostają natychmiast projektowane na obiekt lub obiekty, przez skomplikowane mechanizmy identyfikacji projekcyjnej. I tak jak wiedział to Szaman w dżungli, tak wie to psychoterapeuta.

Jung wielokrotnie pisał, że nie czuje się odpowiedzialny za to, że powszechnie dostępna wiedza psychologiczna nie jest dostateczna.

Zabezpieczenie przed nieświadomością, tę funkcję spełniała matka, w kształceniu współczesnego człowieka nie zostaje niczym zastąpione i dlatego ideał małżeństwa jest tak pomyślany, że żona musi przejąć magiczną rolę matki.

Pod płaszczykiem wyjątkowo idealnego małżeństwa w rzeczywistości szuka on protekcji matki i w ten sposób ułatwia zadanie instynktom żądzy posiadania swojej żony. (…) małżeństwo jest cały czas na granicy wybuchu z powodu wewnętrznego napięcia. (…)

Dostałem swoją lekcję: każdy mężczyzna, który staje się jednym ze swoją personą potrafi beztrosko przerzucić na swoją żonę wszelkie zakłócenia tak, że ona nawet tego nie zauważa, chociaż płaci za to poświęcaniem siebie i ostrą nerwicą.

jest to dokładnie tak, jak gdyby nieświadomość tłumiła ego z taką samą siłą, która popchnęła ego do utożsamienia się z personą. (…) Na zewnątrz człowiek odgrywa rolę supermena, podczas gdy wewnątrz, w obliczu każdego wpływu pochodzącego z nieświadomości rozwija zniewieściałą słabość. (…)

Persona, idealny obraz mężczyzny, do którego się dąży, jest wewnętrznie skompensowana żeńską słabością i kiedy zewnętrznie człowiek gra silnego mężczyznę, to wewnętrznie staje się kobietą, tj. animą, gdyż to właśnie anima reaguje na personę

Jung, C.G., Dzieje Gnozy

Bez podstawowego aktu samopoznania, jakim jest stanięcie twarzą twarz z własnym cieniem, uniemożliwiamy sobie wewnętrzną integrację składowych osobowości (a może to nie cień, może to demon, albo demoniczny animus, albo popsuta dusza… mętlik).

To właśnie uświadomienie sobie nieświadomości osobniczej stanowi pierwszy etap procesu analitycznego – bez niego nie można poznać animy i animusa.

Cień można sobie uświadomić jedynie w stosunku do kogoś drugiego, animę i animusa tylko w stosunku do partnera płci przeciwnej, bo tylko w nim ich projekcje są skuteczne.

Cień, Jung Poland http://www.jungpoland.org/pl/slownik-jungowski/cien.html

Ludzie, którzy grają w „Wiecznego samotnika” są chronieni przed kontaktem z własnym cieniem, samotnością. Terapie małżeńskie wielokrotnie są przerywane, a cele terapeutyczne nieosiągalne, ponieważ ich celem jest przygotowanie ludzi do terapii indywidualnych.

W obszarze cienia, działa tak silna namiętność, że rozum nie jest w stanie jej przezwyciężyć. Przykre doświadczenia związane z otoczeniem bywają czasami pomocne, ale żeby zatrzymać impulsy i popędy cienia, musi być to coś tak mocnego jak spadająca z dachu cegłówka (…) czasami cień jest potężny ponieważ moc jaźni kieruje się w tę samą stronę i nie wiadomo czy za wewnętrznym naciskiem stoi Jaźń czy Cień (…) wszystkie treści są rozmazane, mieszają się z innymi i nigdy dokładnie nie wiemy, co lub gdzie się znajduje (…) (To zjawisko nosi nazwę kontaminacji treści nieświadomych)

Carl Gustaw Jung, Człowiek i jego symbole, s. 238

Podobne wpisy