„Big”. Scena z pianinem.
Fabuła filmu – bez większych spoilerów – jest taka, że 12-letni Josh Baskin wypowiada życzenie, żeby „być duży”. Następnego ranka budzi się w ciele około trzydziestoletniego mężczyzny.
Musi odnaleźć się w świecie dorosłych czyli zdobyć pracę, mieszkanie i nauczyć się funkcjonować, jednocześnie zachowując ten swój dziecięcy sposób patrzenia na świat. Tak naprawdę Josh jest dzieckiem, tyle że w ciele mężczyzny (na mocy życzenia).
Ta dziecięca spontaniczność sprawia, że odnosi sukces w firmie produkującej zabawki.
Tom Hanks jest w tym filmie super, bo stworzył bardzo wiarygodny portret chłopca uwięzionego w ciele dorosłego, chyba otrzymał za tę rolę swoją pierwszą nominację do Oscara.
Film jest zabawny bo łączy humor z refleksją nad tym, co tracimy dorastając. Pokazuje kontrast między dziecięcą autentycznością a światem dorosłych pełnym ambicji, konwenansów i ogromnej presji.
Jeśli patrzeć na film przez pryzmat psychologii np. przez pryzmat Berne’a czy Winnicotta to można go chyba trochę odczytać jako opowieść o zachowaniu kontaktu z „wewnętrznym dzieckiem”.
Główny bohater nie jest w pełni ukształtowany przez gry psychologiczne i społeczne maski, dlatego jego szczerość i ciekawość okazują się bardzo odświeżające dla otoczenia.
Jednocześnie film pokazuje, że sam entuzjazm dziecka nie wystarcza do życia w świecie dorosłych. Dojrzałość wiąże się także z odpowiedzialnością i świadomością konsekwencji.
A! I przy okazji: Mel Gibson chyba nasłuchał się „Drogi Przemiany”.
