„Atlas chmur”
„Atlas chmur” jest filmem, który jednych zachwyca, a innych dezorientuje. Opowiadane w nim historie początkowo wydają się ze sobą niezwiązane, z czasem okazuje się jednak, że łączą je ludzie, idee oraz konsekwencje podejmowanych decyzji.
Nasze życie nie należy do nas. Od kołyski po grób jesteśmy związani z innymi.
Pod tym względem film przypomina niektóre tezy obecne w przekazach Jeszuy. On sam mówi o „kamykach”, ale można powiedzieć wprost, że zarówno dobro, jak i zło rozchodzą się falami.
Jeden akt odwagi, miłości czy okrucieństwa może zapoczątkować długi łańcuch następstw.
Na podobny mechanizm zwracał uwagę Eric Berne, pisząc, że przerwanie łańcucha gier może przynieść geometrycznie postępujące skutki. Zmiana nie zatrzymuje się wtedy na jednej osobie, lecz wpływa na kolejne relacje i następne wybory.
Miłość, współczucie i odwaga zachowują więc swoją wartość nawet wtedy, gdy wydają się bezsilne wobec systemu. Zawsze pozostawiają ślad.
Czasem może się wydawać, że pojedynczy człowiek niewiele znaczy wobec ogromu świata, a jednak historia zmienia się właśnie poprzez pojedyncze decyzje, które zaczynają oddziaływać dalej.
W filmie powraca również bliskie duchowi Drogi Mistrzostwa i Kursu Cudów:
Moje życie to nic więcej niż kropla w bezkresnym oceanie. A czymże jest ocean, jeśli nie mnóstwem kropli?
To zdanie przypomina, że wielkie przemiany nie pojawiają się znikąd. Składają się z niezliczonych, drobnych działań, z których każde może stać się początkiem kolejnej fali.
Przekonanie, że jesteście tutaj po to, aby być „kowalami własnego szczęścia” jest całkowitym nonsensem. Całkowitym i kompletnym nonsensem. Niech nikt wam nie mówi, że jesteście tutaj, aby tworzyć swoją rzeczywistość, ponieważ jesteście tutaj, jedynie po to, aby pozwolić na wyrażanie bez przeszkód, jedynej rzeczywistości, jaka kiedykolwiek mogłaby być: Rzeczywistości doskonałego i świętego zjednoczenia Ojca i dziecka, Boga i dziecka, Miłości i szerzenia miłości.
Jeszua, Łaska Przebudzenia. Duch Święty.
